niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 1. " Zapowiadają sie cudowne wakacje."

Polska. Lotnisko Kraków-Balice.

     Siedziałam na niezbyt wygodnym krześle, czekając na swój lot. W jednej ręce ściskałam srebrną broszkę, którą dostałam od babci, jako jedyną pamiątkę po mojej mamie, a w drugiej świstek papieru, na którym zapisany był adres mojego brata. Nie wiedziałam czy sobie poradzę, nie wiedziałam czy ich odnajdę, nie wiedziałam czy podołam wyznaczonemu przez siebie samą zadaniu. Ale gdy nie spróbuje to nigdy się tego nie dowiem. Mimo, że nie ukończyłam jeszcze osiemnastu lat, babcia zgodziła się na mój wyjazd. Po pierwsze pewnie dlatego, że właśnie zaczęły się wakacje, a po drugie dlatego, ze Szymon na pewno dobrze się mną zaopiekuje, bo przecież jest taki odpowiedzialny (oczywiście słowa mojej babci, osobiście sama tak nie uważam). Byłam strasznie podekscytowana - pierwszy raz opuszczałam Polskę. Jednak towarzyszyło mi jeszcze jedno uczucie . Strach.
"Pasażerowie lotu do Londynu, proszeni są o udanie się do bramki numer dwa. Powtarzam..."

Kilka godzin później - Londyn.

    Ogromne lotnisko. Wszędzie pełno zabieganych ludzi i płaczących dzieci. A po środku tego wszystkiego ja, zaczynająca nową w misje i w pewnym sensie nowy rozdział w życiu.
Rozglądałam się wokoło szukając mojego brata. Gdzie on do cholery jest? Czyżby zapomniał, że dzisiaj ma mnie odebrać z lotniska? ( Właśnie tym objawia się odpowiedzialność mojego brata ;> ) Przecież jeszcze wczoraj wieczorem z nim rozmawiałam i obiecał, że na pewno będzie. Coś jest nie tak. Szymon jest jaki jest, ale obietnic zawsze dotrzymuje. Paliło mnie w gardle i czułam nieprzyjemną pustkę w żołądku. Jeszcze chwila i wezwę taksówkę! Jeszcze do tego Szymon nie odbiera telefonów. Boże...co za człowiek. Nagle spostrzegłam, że drobna, brązowowłosa dziewczyna macha do mnie jak najęta i powolnym krokiem kieruje się w moją stronę. Odruchowo odwróciłam się do tyłu, sprawdzając czy na pewno chodzi o mnie.
    - Julia? Ja Kate - powiedziała brunetka uważnie mierząc mnie swoimi ogromnymi, zielonymi kocimi oczami.
    - Znam angielski . I tak, jestem Julia.


Dziewczyna odetchnęła, ukazując tym samym szereg białych, równiutkich zębów, których mogłaby jej pozazdrościć niejedna gwiazda filmowa. Miała wyraźne kości policzkowe, lekki makijaż, a na usta nałożyła różową szminkę. Wyglądała niczym mały elf.
    - Jestem Kate - przedstawiła się już po angielsku - twój brat poprosił mnie o odebranie cię z lotniska. Mówił, ze gdy zobaczę brunetkę z falowanymi włosami, słuchawkami na uszach i naburmuszoną miną, to będziesz ty. - Spojrzałam na Kate zaskoczona i trochę poirytowana jej wypowiedzią. Wcale nie mam naburmuszonej miny, pomyślałam.
    - Chwila, chwila. Jesteś jego dziewczyną? Nic mi nie wspominał. I gdzie on jest?!
    - Oh - westchnęła Kate - Simon to tylko mój sąsiad. Koniec gadania, musimy ruszać. Zaparkowałam samochód na zakazie. Zaraz mi go odholują jak się nie pośpieszymy.
Nie ruszę się stąd dopóki nie dowiem się, co się stało z moim bratem. Dziewczyna z jakiegoś powodu nie chciała mi powiedzieć co się dzieje. Dlaczego po mnie nie przyjechał?
    - Ale gdzie jest mój brat?
    - Julio, Julio... - Kate stanęła naprzeciwko mnie, patrząc w moje oczy i kładąc swoje dłonie na moich ramionach - tylko się nie denerwuj. Simon jest w wiezieniu.
    - Żartujesz, no nie?
Przecież to nie może być prawda. Nie Szymon, nie mój brat, nie teraz!
   - W tych sprawach nigdy - odpowiedziała - Simon miał pewne problemy... - zawahała się, jakby nie wiedziała czy może mi powiedzieć - problemy z narkotykami. Coś przeskrobał, miał sprawę, dziś rano go zabrali. Nic więcej nie wiem.

    Zamrugałam kilka razy oczami, mając nadzieje, że to wszystko okaże się tylko kiepskim żartem. Szymon zaraz wyskoczy zza filaru i przytuli mnie, jak zwykle czochrając mi włosy. Przecież to nie może być prawda. Jak ja sobie teraz poradzę bez niego? Miał mi pomóc.Przetarłam oczy, w których zaczęły się już gromadzić łzy. Jestem zupełnie sama. Sama jak palec. Czułam się okropnie. Jakby nagle cały świat runął mi na głowe.


Kilkanaście minut później - mieszkanie Szymona.

    - Gdybyś czegoś potrzebowała to jestem dwa piętra nad tobą. Przychodź o każdej porze dnia i nocy. Simon kazał mi się tobą opiekować, więc sama rozumiesz. To dobrej nocy mała, trzymaj się!
    - Pa Kate.
I już jej nie było. Postanowiłam " zwiedzić " mieszkanie. Mimo, że nie należało do największych, było bardzo przytulne. Niewielka kuchnia z białymi kafelkami i przyjemnym ciepłym światłem, przestronny salon z balkonem i wygodną sofą, sypialnia z ogromnym, wygodnym łóżkiem i oczywiście łazienka.
Miałam szczęście, że Szymon zrobił zakupy, bo inaczej umarłabym z głodu.
Wracając. Z tego co mówiła Kate, mieszkanie należało do mojego brata, wiec nie musiałam martwić się o rachunki. Poza tym Szymon miał odłożoną jakąś drobną sumę na opłaty. Jeden kłopot z głowy. Opadłam na łóżko wlepiając oczy w niebieski sufit. Jeszcze tylko muszę znaleźć pracę...
Zapowiadają się cudowne wakacje!


***
Witam was wszystkich :D
Pierwszy rozdział za nami, mam nadzieję, że chociaz trochę się podoba!

6 komentarzy:

  1. Świetny rozdział. Bardzo oryginalny pomysł na opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się ;))
    Jestem ciekawa co będzie dalej ;P
    Mam nadzieje że Julia da sobie jakoś radę w nowym miejscu :)
    Czekam na następny ;))
    Pozdrawiam,
    M.


    http://one-day-with-thea-and-niall.blogspot.com/
    http://the-love-and-pain.blogspot.com/
    http://four-other-worlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz fajny szablon :). Zapowiada się fajna historia : ) Bd czytać ; >
    Tylko ten moment tutaj :
    - "(...)Mówił, ze gdy zobaczę brunetkę z falowanymi włosami, słuchawkami na uszach i naburmuszoną miną, to będziesz ty ( wcale nie mam naburmuszonej miny!)" - mogłabyś go przerobić :
    - "(...)Mówił, ze gdy zobaczę brunetkę z falowanymi włosami, słuchawkami na uszach i naburmuszoną miną, to będziesz ty - spojrzałam na Kate zaskoczona i trochę poirytowana jej wypowiedzią. Wcale nie mam naburmuszone miny, pomyślałam.

    Zwykle się nie czepiam, i obiecuję, że to jednorazowo ; ) Czekam na ciąg dalszy ; *
    Pozdrawiam ^^
    Isiia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej rzeczywiście Twoja wersja o wiele bardziej pasuje. Dziękuje ;*

      Usuń
  4. Na prawdę bardzo fajnie się zaczyna ;) Ciekawa historia, a twój styl pisania mnie oczarował ^^ Czekam na nowy rozdział z niecierpliwością i zapraszam do siebie xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział :) Czekam na następny.

    http://anything--can-happen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń